Miłość do samolotów

Zastanawialiście się kiedyś, skąd wzięła się Wasza miłość do samolotów? Kiedy się zaczęła i dlaczego? W zasadzie co nas tak pociąga w tych maszynach? I co sprawia, że potrafimy przerwać każdą czynność, gdy zobaczymy na niebie smugę mknącą przez niebo?



Nie pamiętam dokładnie dnia ani godziny (wnioskuje, że pora wieczorowa), ale pamiętam moment w którym ja się „zakochałam”. Była już wiosna, a ja, jak co wieczór szłam z koleżanką oglądać gwiazdy. Słońca już nie było widać, ale na horyzoncie widać było jeszcze tą różowo-pomarańczową poświatę. Gwiazdy już wisiały na niebie i nagle usłyszałam TEN dźwięk. Odwróciłam głowę i zobaczyłam samolot. Zbliżał się do lądowania i migały mu lampki. Na tle gwiazd, w połowie różowego nieba tamten samolot wyglądał niesamowicie! Poczułam to magiczne uczucie w brzuchu, które czuje do tej pory patrząc na samoloty, uczucie szczęścia i wielkiego zauroczenia. Od tamtej pory za każdym razem kiedy słyszę głos silników samolotu to gdziekolwiek bym nie była, czegokolwiek bym nie robiła w danej chwili  od razu odwracam głowę i patrzę. Potem oczywiście zaczęłam o samolotach czytać. Najważniejszym, pierwszym pytaniem było dziecięce zastanowienie „jak to możliwe, że tyle ton wzbija się w powietrze? „ . Najlepiej, jak dla mnie, tłumaczy to Sebastian Mikosz, były prezes PLL LOT, w swojej książce „Leci z nami pilot?” . Nic prostszego ! Jeździmy samochodem i często podczas jazdy wystawiamy rękę za okno. I właśnie przy szybszej jeździe i pod dobrym kontem nasza ręka/dłoń zaczyna ulatywać i tak właśnie lata samolot ! Skrzydła w maszynie są tak idealnie dostosowane do przepływu powietrza tak jak nasza dłoń.

Proste? Proste! Ale można to również wytłumaczyć fizyką.

Oprócz tego najpiękniejszą rzeczą w samolotach poza wielkością jest prędkość. Kocham Włochy, a żeby dojechać z mojego Gdańska do Italii samochodem potrzeba blisko 24h. Natomiast samolotem do Rzymu zaledwie dwie i pół godziny! Myśl o tym, że w ukochanym miejscu mogę być bardzo szybko sprawia, że jeszcze bardziej kocham samoloty. Nic tylko latać i latać. To tu, to tam! W mgnieniu oka znajdować się na różnych krańcach globu, smakować pizzę z rzymskiej pizzeri, pić wino z jednej z winnic w Kastylii,  próbować oryginalnej tortilli w Meksyku, czy szykować się do wyprawy safari pod rozgrzanym słońcem Afryki.
Latanie. Kiedyś już wsiadam do samolotu, zajmuje swoje miejsce, zapinam pasy i … samolot rusza. Najpierw oczywiście kołuje po lotnisku, ale samo to sprawia, że podróż jest magiczna. Bo latanie jest magiczne. Szczególnie start. Samolot się rozpędza, wznosi i to uczucie wbijania w fotel, znacznie lepiej niż na jednej z kolejek w wesołym miasteczku. Super ! I jestem w powietrzu. Wszystko na dole staje się coraz mniejsze. Także problemy. W tym właśnie czasie, kiedy nas usypiają na pokładzie wszystko odchodzi w dal.

Jest pewnie jeszcze wiele powodów, dla których kocham samoloty, a których jeszcze nie odkryłam, ale póki co te, które podałam są jedynymi z najważniejszych. I choćby tylko dla nich można się zakochać.

4 komentarze:

  1. Nie sposób nie zgodzić się z powyższym wpisem - w lataniu rzeczywiście jest pewna "magia", która sprawia, że sympatyków lotnictwa ciągle przybywa. A poza tym, tak jak zostało już tutaj zauważone, dzięki samolotom możemy znaleźć się w krótkim czasie w dowolnym miejscu na świecie.

    OdpowiedzUsuń