strach przed lataniem

Właśnie kończę czytać książkę Leszka Chorzewskiego "Lot Wrony". Kilka osób pytało mnie już czy teraz boje się latać. Przecież fakt faktem w książce autor wspomina o największych katastrofach lotniczych w Polsce. No i sama książka jest o "prawie" katastrofie. Ale ja się nie boję. Muszę się przyznać, że tylko raz się potwornie bałam, kiedy po 11 września leciałam z rodzicami na Majorkę. Do tej pory pamiętam jak potwornie mną trzęsło kiedy miałam wejść na pokład samolotu. Wzięłam aviomarin i jakoś podróż przetrwałam lekko otempiona. Ale to był ten jeden jedyny raz. Później już tylko chciałam latać.

Ostatnio Doda u Kuby Wojewódzkiego opowiadała o swoim strachu przed lataniem. Mówiła o tym, że często ogląda programy o katastrofach lotniczych. I po co? Tak naprawdę patrząc w statystyki najwięcej wypadków zdarza się na drogach. Różnica w liczbach to kilka tysięcy zabitych w wypadku samochodowym, a kilkaset osób w jednej bądź dwóch katastrofach lotniczych. Zawsze wyruszając gdzieś samolotem pamiętam, że żaden samolot nie zostanie dopuszczony do lotu gdyby znaleźli chociaż najmniejszą usterkę - każdy z nich musi mieć idealną sprawność techniczną. Oprócz samego pilota, samolot sprawdza kilka innych osób. No, a co najważniejsze, maszyny te przechodzą regularne kontrole.
A wspominając już o pilotach. Za nim pilot będzie dopuszczony do pilotowania samolotem pasażerskim, musi wylatać kilka tysięcy godzin. Dodatkowo każdy pilot co pół roku przechodzi loty kontrolne by sprawdzić, czy jego umiejętności utrzymują się na wysokim poziomie.
Lądowanie awaryjne - przyznajcie, że każdy z Wam uważa, że jeśli już pilot podejmuje decyzje takiego lądowania to oznacza najgorsze. Otóż nie. Zgodnie z zasadą "dmuchania na zimne" pilot może wylądować nawet wtedy kiedy istnieje najmniejsze zagrożenie, że jakaś usterka się pojawi. Wiadomo, że lepiej wylądować, sprawdzić maszynę niż doczekać się prawdziwej usterki w powietrzu.
Na koniec dodam, że nie macie się czego bać, jeśli samolot krąży nad lotniskiem. Nie skończy mu się paliwo. Warto pamiętać, że samoloty dość często czekają na swoją kolej do lądowania(szczególnie nad większymi lotniskami), no i na tą okazję pilocie zabierają ze sobą trochę więcej paliwa.
Tak więc - nie bójcie się i wyruszajcie w kolejną podróż samolotem!

12 komentarzy:

  1. ajj jestem jak Doda! ;]

    swoją drogą porównanie liczby katastrof lotniczych do wypadków samochodowych to jedynie numerki. statystyki mówią swoje, a psychika ludzka i świadomość 'oddania się w ręce losu' gdy wzbijasz się w powietrze i już nie masz odwrotu, zamknięta w maszynie, która jakim w ogóle cudem lata w powietrzu (?!) to zupełnie inna sprawa :)
    samochód to jednak najbardziej popularny środek komunikacji, z którym jesteśmy po prostu obyci.

    w każdym razie ja tam się boję latać. ale i uwieeelbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie statystyki mówią jak niewiele jest katastrof lotniczych w porównaniu do wypadków samochodowych, w których oddajemy swoje życie czasem w swoje/czyjeś "nie doświadczone" ręce i częściej giniemy.
      Zgadzam się na pewno, że myśl, że zamykają nas w jakieś "rurze" ze skrzydłami jest przerażająca. Ale mimo wszystko bezpieczniej w czyiś wykwalifikowanych rękach niż na Polskich "niebezpiecznych" drogach.

      Końcowe zdanie mnie nie przekonuje.

      Usuń
  2. Z tym lądowaniem awaryjnym w sytuacji najmniejszego zagrożenia usterką to jednak troszkę przesadziłaś. ;) Gdyby tak było, to każdego dnia dochodziłoby na świecie do kilku tysięcy takich lądowań. Awarie są różne, mniej lub bardziej poważne, wystąpienie większości z nich nie powoduje konieczności natychmiastowego lądowania. Lot kapitana Wrony jest zresztą dobrym przykładem, mimo wykrytego pół godziny po starcie wycieku z układu hydraulicznego piloci zdecydowali się na kontynuowanie lotu do Polski. Ale jeśli nawet istnieje konieczność awaryjnego lądowania (najczęściej chyba w przypadku birdstrike czy obcięcia silnika bądź silników) to i tak nie ma się czego obawiać, bo piloci regularnie szkolą się na symulatorach z postępowania w takich właśnie sytuacjach i czynności, które należy wykonać, mają opanowane do perfekcji.
    Polecam ten tekst: http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/85-podroze_lotnicze/51660-spokojnie_tylko_awaria_czyli_symulator_z_bliska.html

    A tak w ogóle to fajny blog. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie nie ujęłam, że za każdym razem gdy następuje awaria to pilot ląduje. Zdarzają się takie sytuacje i chciałam to napisać. Tak więc uważam, że nie przesadziłam :)

      Usuń
  3. Ja się właśnie jakoś nie boję... Na szczęście:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się nie boje latać i marzy mi się jakiś lot :)
    Nadrabiam zaległości w komentowaniu :)
    Znów jestem w blogosferze!

    OdpowiedzUsuń
  5. o, i widzę nowy baner na blogu!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny blog. Na pewno będę na niego zaglądać w wolnej chwili:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. co prawda wielu okazji do latania samolotem nie miałam, ale te loty które mam za sobą, wspominam bardzo ale to bardzo miło. jest w lataniu coś, co szalenie mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się boję awaryjnego lądowania na wodzie i ewakuacji. A to dlatego, że nie wolno zabierać ze sobą bagażu podręcznego. Groźba zostawienia w kabinie mojej torby, tudzież plecaka fotograficznego z 8kg sprzętu mnie strasznie stresuje. No nie zostawię i już!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ja z kolei nie zostawiłabym telefonu czy portfela:D tylko czy w sytuacji tak stresującej pamiętałybyśmy o zabraniu tych rzeczy??

      Usuń