"jest pan kurw* nie lecę"

Wczoraj koleżanka przesłała mi link do artykułu, w którym przytoczone są opowieści w większości obsługi samolotu opowiadającej o ciekawych sytuacjach w samolotach. Oczywiście tekst nawiązywać miał do wybryku europosła Protasiewicza, który "pod wpływem alkoholu zwymyślał obsługę lotniska we Frankfurcie od nazistów." Nie mogę dojść do tego dlaczego to zawsze Polacy mają swoje epizody na lotniskach. Tak jakby pasażerowie innych narodowości nie istnieli i oczy całego świata (a przynajmniej obsługi naziemnej w innych krajach) skierowane były na to całe "polactwo", które tworzy wszelkiego rodzaju stereotypy, z którymi ciężko jest się czasem nie zgodzić. Postanowiłam więc stworzyć własny post o zachowaniu pasażerów na lotnisku. 



Pamiętam pierwszą opowieść o niemiłej pani lecącej z lotniska, której bagaż nie mieścił się w małym sajzerze. Wiadomo przecież - nikt nie był by zadowolony z dopłaty za bagaż podręczny. Niektórzy przyjmują informację o tym spokojnie - "oczywiście, zapłacę" / "specjalnie kupiłem/am tą torbę jako mały bagaż no ale trudno" - tak, bywają spokojni pasażerowie, którzy z kwitkiem w ręku odchodzą by zapłacić. Dla takich aż chce się być miłym i pomóc. Niestety nie zawsze można. Do tych niemiłych natomiast należała powyższa pani, która zaczęła się kłócić z agentem na check-inie. "Latam z tą torbą po całym świecie, wszędzie wchodzi, a tu oczywiście nie!" - ulubiony tekst. Jak to jest, że wszyscy podróżni twierdzą, że ich bagaże pasują, gdy w momencie poproszenia o sprawdzenia bagaż wystaje o 20 cm ? Nie rozumieją wtedy tłumaczenia, że niestety nie możemy przepuścić tej torby "takie są wymiary linii lotniczej", a rozmiary sajzera nie zmieniają się same. Wracając jednak do sytuacji z niemiłą pasażerką. Nie mogła zrozumieć, że nie można przepuścić za dużej torby, że takie są zasady linii lotniczej i zgodnie z nimi trzeba postępować. 

"Jest pan kurw* , nie lecę!" - odpowiedziała i odeszła. Nie poleciała. 

Natomiast następna sytuacja na lotnisku rozchodziła się o za ciężki bagaż. Moment ważenia bagażu jest zawsze bardzo stresujący dla podróżnych. Najfajniejsze jest wtedy patrzenie na pasażera - to uczucie ulgi, które okazują jest bezcenne. Od razu mają lepszy humor i dzięki temu sympatyczniej się z nimi pracuje. Niestety, jak to bywa dość często nie wszystkie bagaże mieszczą się w limitach i trzeba je wypakować. Taką sytuację miała pasażerka z dzieckiem. Pierwsze ważenie i 44,5 kg. Prośba o wypakowanie, które pani zrobiła z chęcią bo wiedziała, że bagaż ma o wiele za ciężki. Niestety gdy za drugim razem położyła torbę waga wskazywała 32,6 kg, którego wciąż nie można przepuścić. Tutaj powtórzę po raz kolejny - limit 32 kg jest limitem bezpieczeństwa, którego nie można przekroczyć nawet o 0,1 kg. Koniec kropka. Niestety owa pani nie rozumiała, że bagaż jest wciąż za ciężki próbując przekonać, że ona pracując na tym samym stanowisku za granicą przepuściła by matkę z dzieckiem z taką wagą bagażu. Może panowie za granicą piją magiczne wywary z Asteriksa i Obelixa i podnoszą coraz cięższe bagaże narażając swoje zdrowie przez pracownika z check-in'u. Niestety do Polski ten wywar nie doszedł i my wciąż limitujemy bagaże do 32kg. Z wielkim oburzeniem wypakowała pani kolejne "fanty" z bagażu i już z właściwą wagą oddała bagaż do sortowni. Nie skończyło się jednak na jej oburzeniu. 

"Przez panią mój wnuk nie będzie miał domowych kotletów. Życzę pani wszystkiego najgorszego"

Ostatnią sytuacją, którą przytoczę w tym poście będzie historia pewnego pana. Czas boardingu. Z reguły większość pasażerów stoi już pod bramką wyczekując zapowiedzi i magicznego "Zapraszamy" by jak najszybciej dostać się na pokład samolotu. Jednak są tacy, którzy nie czekają. Tutaj taka mała dygresja - godzina odlotu jest godziną ODLOTU samolotu (oderwania kół od pasa). Nie zamknięcia boardingu. Dlatego na kartach pokładowych wydrukowanych w domu napisane jest, o której trzeba stawić się przed bramką. W takich liniach lotniczych jak Ryanair i WizzAir jest to 40 minut przed odlotem. Nie zrozumiał tego pan, który na 10 minut przed startem samolotu stawił się do zamkniętej już bramki. Oburzony zapytał dlaczego tak się stało? Przecież jeszcze jest kilka minut. O zamknięciu bramki decyduje kapitan samolotu i na tą decyzję zamyka się stanowisko i nie wpuszcza spóźnionych osób. 

PAX: Ale jak to? Przecież państwo mnie nawet nie wzywaliście. Słyszałbym!
AOP: Wzywane były ostatnie osoby na ten rejs.
PAX: Tak słyszałem, że wzywaliście jakiś innych na ten rejs, ale mojego nazwiska nie wymieniliście.

Co tu napisać. Jeśli słyszycie, że wzywają ostatnie osoby na wasz lot, a was tam jeszcze nie ma to zalecam od razu wybrać się do bramki. 

6 komentarzy:

  1. Hahaha, przynajmniej dzięki takim ludziom nie nudzi Ci się w pracy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: pierwszy raz jest szokujący, drugi zabawny, ale trzeci i następny wkurzający... Uwierz mi, gdybyś codziennie przeżywała takie sytuacje w swojej pracy, zatęskniłabyś za nudą;-)

      Usuń
  2. może kiedyś zostaną uruchomione specjalne linie z samolotami i czasem z gumy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. najbardziej rozbawił mnie fragment o ważeniu. Rzeczywiście widok mojej miny,kiedy waga jest ok jest bezcenny;p
    Oby jak najmniej było takich pasażerów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako człowiek pracujący na lotnisku-mina faktycznie jest bezcenna, ale ja to rozumiem, zwłaszcza kiedy ktoś wybiera się na dłużej i wiezie cenne skarby;-))) Moim skromnym zdaniem warto zawsze przed podejściem do odprawy zważyć sobie bagaż, a przy zakupie biletu dowiedzieć się, jaki jest limit bagażowy. I bardzo dokładnie przeczytać o tym w warunkach przewozu.

      Usuń
  4. LOL niezłe ! :D Pobawił mnei ten.. hm artykuł?
    BTW: pierwszy raz trafiłam na Twój blog, jestem nowa na blogspot. (http://tusiaczekbeauty.blogspot.cz/) i mam wielkie pytanko dla ciebie, dlatego że widzę, że jesteś doświadczoną blogerką, świetny i piękny blog! Na pewno będę Twoją nową wierną czytelniczką. Mam pytanie jak robić taki ładny design blogu jak masz Ty?? Mogłąbyś mi opdisać, jeżeli masz czas :))) Pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń