Agent PRM

Pamiętam swoje pierwsze szkolenia przygotowujące do pracy na lotnisku. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam o takim stanowisku jakim jest agent PRM. Ile to czasu zajęło mi zapamiętanie kodów, którymi wzywamy tzw. PRMki do pomocy pasażerom. Raz nawet stanęłam przed wyzwaniem jakim było odprowadzenia pasażera potrzebującego asysty na pokład samolotu. Nie wspominam tego za dobrze, więc tą fuchę pozostawiam osobom do tego przygotowanym. 
Zdaje sobie sprawę, że wiele osób nie wie kim jest i czym się zajmuje agent PRM - z pomocą przybył mi kolega Olek, który odpowiedział na kilka moich pytań. Odpowiedzi macie poniżej.
Pamiętajcie również, że jeśli Wy lub osoba z Waszego otoczenia potrzebuje takiej asysty możecie to zgłosić przy kupowaniu biletu lub na stronie gdańskiego lotniska TUTAJ .



Przede wszystkim wytłumacz nam od czego jest skrót - PRM ? 
PRM to nic innego jak pasażerowie z ograniczoną mobilnością. Z ang. ‘passengers (with) reduced mobility.

Jakie wymagania trzeba spełniać, by pracować na tym stanowisku? Specjalne szkolenia? 
Szczerze mówiąc wymagań bardzo wysokich nie ma. Na pewno trzeba umieć współpracować z klientem, być kulturalnym i radzić sobie w sytuacjach stresowych/nadzwyczajnych. Poza tym liczy się kreatywność i umiejętność pracy pod presją czasu. Bywają chwilę, że trzeba być w najlepiej pięciu miejscach naraz. O wymaganej znajomości j. angielskiego chyba wspominać nie muszę. Przy pracy na lotnisku jest to standard.

Czym się dokładnie zajmuje osoba pracująca na stanowisku agenta PRM?
Agent obsługi PRM zajmuje się asystą pasażerów niepełnosprawnych, osób starszych i małoletnich. W przypadku wylotu nasza pomoc zaczyna się już przy wejściu takiej osoby na terminal. Asystujemy od momentu odprawy, potem przejście przez kontrolę bezpieczeństwa aż do zajęcia miejsca w samolocie. Jeżeli chodzi o pasażerów przylatujących do GDN, to pomoc nasza polega na wysadzeniu z samolotu, odbiorze bagażu i odstawieniu do hali przylotowej.

Zdarzają się osoby udające chorobę ? 
Nie są to częste przypadki, ale faktycznie zdarzają się takie „wyłudzenia” pomocy. Ostatnio mieliśmy pasażerkę lecącą do Warszawy, która była najzwyczajniej w świecie pijana i nie była pewna co do zachowania pionu przy przemieszczaniu się po terminalu. W związku z czym wymyśliła, że poprosi o asystę i wózek, dzięki czemu pewnie i bezpiecznie dotrze do samolotu. Bywają osoby, które z powodu lenistwa proszą o „podwózkę do gate’u”. Występują też przypadki tzw. „udawaczy” i „cwaniaków”, a to dlatego, że pasażerowie PRM nie stoją w żadnych kolejkach, wszędzie wchodzą pierwsi i to wszystko bez wykupywania żadnych dodatkowych usług, bo przecież nasza pomoc jest bezpłatna!

Na lotnisku dzieją się różne ciekawe rzeczy, dlatego też muszę zapytać, czy są zdarzyły Ci się już jakieś dziwne sytuacje?
Cenię sobie tę pracę głównie za to, że każda zmiana jest inna. Niby codziennie wykonuję tę samą pracę, ale zawsze wygląda to inaczej. Jeżeli chodzi o sytuacje dziwne i nadzwyczajne, to myślę, że nie warto tu wspominać o sytuacjach już standardowych, gdzie ludzie biegną po płycie do samolotu, stoją w kilkudziesięciometrowych kolejkach do gate’u (jakby samolot miał im uciec), kończąc na pasażerach klnących na obsługę, bo ich walizka jest za duża, ‘a przecież na lotnisku w Malme mnie przepuścili”. Natomiast w mojej krótkiej karierze nie wydarzyło się niestety nic na tyle zapadającego w pamięć, czym mógłbym się teraz z Tobą podzielić.

2 komentarze:

  1. "...bo przecież nasza pomoc jest bezpłatna" i tu podstawowy błąd. wcale nie bezpłatna, a opłacana przez linię lotniczą i to za każdego pasażera, co może być potem ukrywane w cenie biletu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że raczej chodzi o to, że osoba potrzebująca asysty nic bezpośrednio nie płaci takiemu agentowi PRM.

    OdpowiedzUsuń